Autorka: Marta Promińska
Zdrowie użytkowników jest nadrzędnym kryterium sukcesu budynku i fundamentem odpowiedzialnej architektury. W świecie, w którym zdecydowaną większość czasu spędzamy w zamkniętych przestrzeniach, sposób projektowania, budowania budynków i zarządzania nimi ma bezpośredni wpływ na naszą kondycję fizyczną i psychiczną. Budynki nie są jedynie statycznymi konstrukcjami – są środowiskiem, w którym żyjemy. To, czy wspierają nasze zdrowie, czy je osłabiają, zależy od świadomych decyzji projektantów, inwestorów i zarządców.
Współczesne projektowanie architektury powinno uwzględniać podejście multidyscyplinarne, wykraczające poza tradycyjne ramy funkcji i estetyki. Coraz częściej łączy się je z wiedzą z zakresu inżynierii środowiska, medycyny, psychologii oraz nauk o zdrowiu, aby optymalizować przestrzeń w sposób holistyczny. Dobrze zaprojektowany budynek może wpływać na koncentrację, obniżać poziom kortyzolu, wspierać zdrowie układu oddechowego i nerwowego, a nawet wydłużać życie mieszkańców.
To oznacza fundamentalną zmianę dotychczasowego podejścia: budynek nie jest neutralnym obiektem – stanowi aktywny czynnik kształtujący zdrowie ludzi. Dlatego konieczne jest nowe spojrzenie na proces projektowania i eksploatacji – takie, w którym priorytetem nie pozostaje tylko efektywność ekonomiczna, ale przede wszystkim jakość życia użytkowników. Jednym z kluczowych aspektów tej zmiany jest dbałość o środowisko wewnętrzne, które bezpośrednio wpływa zarówno na komfort, jak i długofalowe zdrowie mieszkańców i pracowników. Szczególne znaczenie ma jakość powietrza wewnętrznego (Indoor Air Quality, IAQ), determinująca zdolność do koncentracji, poziom energii, odporność organizmu, a nawet zdrowie psychiczne.
Budynki powinny być naszym schronieniem, miejscem, w którym czujemy się bezpiecznie i dobrze, ale w rzeczywistości często stają się niewidzialnym zagrożeniem dla zdrowia. Oddychamy powietrzem zanieczyszczonym pyłami, lotnymi związkami organicznymi i dwutlenkiem węgla. Przebywamy w przestrzeniach, które gromadzą toksyczne materiały budowlane, syntetyczne kleje, farby pełne formaldehydu i meble uwalniające szkodliwe substancje. Pracujemy w biurach, gdzie niedrożna wentylacja nie radzi sobie z odprowadzaniem zużytego powietrza, przez co poziom CO₂ rośnie, a wraz z nim – nasze zmęczenie i brak koncentracji. Żyjemy w mieszkaniach, w których wilgoć zamienia się w pleśń, a my nawet nie dostrzegamy, jak stopniowo niszczy ona nasze zdrowie. Budynki, zamiast nas chronić, często działają przeciwko nam, powodując bóle głowy, alergie, problemy z oddychaniem, bezsenność i przewlekłe zmęczenie. To nie przypadek – to efekt zaniedbań w projektowaniu, braku standardów i priorytetów, które zamiast zdrowia stawiają na pierwszym miejscu oszczędności i krótkoterminowe korzyści. Syndrom chorego budynku nie jest abstrakcyjną koncepcją, lecz realnym problemem, wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, choć często pozostaje niezauważony. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że około 30% nowych lub remontowanych budynków dotyka tzw. syndrom chorego budynku (SBS). To zjawisko, w którym użytkownicy doświadczają negatywnych skutków zdrowotnych wynikających z niewłaściwych warunków panujących wewnątrz pomieszczeń – od bólu głowy, zmęczenia, podrażnień błon śluzowych po poważniejsze choroby układu oddechowego. Tymczasem budynki mogą być projektowane w sposób wspierający zdrowie, a nie je osłabiający. Możemy odejść od modelu architektury, która szkodzi użytkownikom, i zacząć tworzyć przestrzenie sprzyjające ich dobrostanowi – warunkiem jest jednak pełna świadomość skali problemu i odejście od przekonania, że jest on nieunikniony.
Według badań Harvard T. H. Chan School of Public Health poziomy niektórych zanieczyszczeń powietrza wewnątrz budynków mogą być od 2 do 5 razy wyższe niż na zewnątrz, co stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia użytkowników. Długotrwała ekspozycja na zanieczyszczone powietrze może prowadzić do chorób układu oddechowego, osłabienia funkcji poznawczych, a nawet zwiększonego ryzyka występowania chorób sercowo-naczyniowych i nowotworów.
Warto zauważyć, że problemy zdrowotne mogą wynikać nie tylko z pojedynczych wad konstrukcyjnych, ale z całego łańcucha decyzyjnego w procesie inwestycyjnym i budowlanym.

