Autorka: Agata Daczewska
Coraz więcej firm deklaruje inkluzywność wobec osób neuroróżnorodnych, ale czy idą za tym realne działania? Open space, hałas, intensywne światło czy zapachy mogą stanowić ogromne wyzwanie dla osób ze spektrum autyzmu czy z ADHD. Jak zaprojektować przestrzeń biurową, aby była komfortowa dla wszystkich, a nie tylko dla neurotypowej większości?
Większość pracodawców i HR-owców oraz osób zajmujących się szeroko pojętą architekturą ma świadomość, czym jest spektrum autyzmu czy ADHD. Sama świadomość to jednak za mało, aby skutecznie kreować przestrzenie przyjazne sensorycznie dla neuroróżnorodnych współpracowniczek i współpracowników.
Neuroróżnorodność odnosi się do naturalnych różnic w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu i układu nerwowego. Obejmuje takie cechy, jak autyzm, ADHD, dysleksja, dyskalkulia czy zespół Tourette’a. Wskazuje na alternatywne sposoby myślenia, uczenia się i reagowania na świat i z pewnością nie jest dysfunkcją, upośledzeniem czy błędem natury.
Idea ta podkreśla, że różnice neurologiczne nie są deficytami, lecz częścią ludzkiej różnorodności. Promuje akceptację i inkluzywność, skupiając się na usuwaniu barier, zamiast na próbach „naprawiania” osób. Jest to krok w stronę bardziej przyjaznego społeczeństwa, które dostrzega potencjał w różnorodności.
Z radością obserwuję, jak wiele firm komunikuje swoją inkluzywność w tym kontekście. Jest jednak jeszcze wielka rozbieżność między tym, co w teorii głoszą organizacje, a tym, co przynosi lokalna rzeczywistość.
Przestrzeń biurowa to nie tylko miejsce pracy – dla niektórych to wyzwanie sensoryczne i emocjonalne. Czy pracodawcy są na to gotowi?
Jak często można w pracy usłyszeć: „ale jestem przebodźcowana/przebodźcowany!”? Ludzie neuroróżnorodni ze względu na swoją konstrukcję neurologiczną są znacznie bardziej narażeni na stan przeciążeń sensorycznych niż ich mniej wrażliwe.koleżanki i koledzy.
Co oznacza dla takiego wrażliwca sensorycznego „przebodźcowanie”? Dobitnie tłumaczy to jedno stwierdzenie:
ludzie neuroróżnorodni czują i odbierają wszystko „bardziej”.
Jak to rozumieć?
Otóż dla kogoś mniej wrażliwego szum klimatyzacji jest elementem naturalnym w miejscu pracy, ale jednostajny dźwięk określonej częstotliwości, słyszany stale przez osiem godzin, może spowodować u osoby autystycznej silny ból głowy prowadzący nawet do mdłości. A to tylko prawdopodobny przykład jednego z wielu możliwych objawów.
Podobnie jest ze światłem. Zbyt silne światło, odbierane przez współpracowników jako normalne, może wywołać u osoby w spektrum autyzmu czy ADHD dyskomfort tak duży, że wykonanie obowiązków stanie się trudne, najeżone błędami z powodu mocno obniżonej koncentracji uwagi. Innym problemem mogą być zapachy. Perfumy koleżanek i kolegów, zapach jedzenia, które nie jest tolerowane ze względu na wybiórczości pokarmowe, kurtka kolegi palącego papierosy przesiąknięta dymem i wiele innych.
Będąc pod wpływem przeciążenia sensorycznego większości ludzi wystarczy krótki czas, aby dojść do siebie po pracy. Niestety ,,neuronietypowi” potrzebują często nawet kilku godzin, leżąc pod kocem obciążeniowym lub w słuchawkach z aktywnym tłumieniem szumów, aby znaleźć swoją równowagę sensoryczną po ośmiu godzinach spędzonych w biurze. Co za tym idzie? Brak przestrzeni na inne aktywności, czasem niechęć do pracy w biurze, wybór pracy zdalnej (taka forma pracy pogłębia wykluczenie społeczne. Wbrew pozorom każdy człowiek potrzebuje kontaktów społecznych, bez względu na swój neurotyp).

